Holandia pozostaje krajem bardzo przyjaznym

Holandia pozostaje krajem bardzo przyjaznym

Kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, otwierały się przed nami rynki pracy wielu krajów, chociaż oczywiście istniały także różne okresy przejściowe bardziej lub mniej utrudniające nam poszukiwanie pracy tam, gdzie byśmy tego chcieli.

Holandia była jednym z krajów, które nie uważały, że takie okresy przejściowe są potrzebne i już od pierwszego dnia naszej obecności w strukturach unijnych, każda chętna do pracy w tym kraju osoba mogła podejmować zatrudnienie na identycznych zasadach jak wszystkie inne osoby mieszkające na stałe w Holandii.

Nie spodziewano się wtedy, że z naszego kraju przybędzie tam tak wiele osób. Od tego czasu minęła już ponad dekada i w mediach można usłyszeć, że Holendrzy zmienili swoje zdanie odnośnie otwartości kraju i mogą się pojawić problemy dla polskich emigrantów tam przebywających. Nic jednak bardziej mylnego. W rzeczywistości trend jest wręcz odwrotny.

Zaskoczeni Holendrzy

Każdy, kto kiedykolwiek poszukiwał kontaktów poprzez portale randkowe w Holandii, na pewno zauważył, że osób polskiego pochodzenia jest tam zaskakująco dużo. Korzystanie z miejscowych portali randkowych w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, gdzie polskie społeczności są liczebnie duże, zazwyczaj przynosi mizerne efekty, a holenderskie portale randkowe pod tym względem są nadspodziewanie skuteczne. Znacznie lepiej jest oczywiście w tym celu stawiać na polskie portale randkowe skierowane na rynek holenderski, co nie zmienia jednak faktu, że nasza społeczność jest tam widoczna.

Ta widoczność okazała się wielkim zaskoczeniem dla samych Holendrów. W czasie rozmów akcesyjnych spodziewano się, że napływ polskich obywateli będzie raczej umiarkowany i szacowano, że w perspektywie kilku lat szesnastomilionowe Królestwo Niderlandów przyjmie maksymalnie 20.000 polskich imigrantów i podobną ilość obywateli innych nowych krajów.

Wykonane w 2016 roku szacunki holenderskiego portalu nu.nl mówią już jednak o blisko 250.000 naszych rodaków i równie dużej liczbie imigrantów z innych krajów. Jako ciekawostkę można przywołać fakt, że w samym tylko 2011 roku liczba polskich imigrantów wyrównała poziom, który prędzej uznawany był za długookresowy cel. Sprawiło to, że liczba ludności tego niewielkiego przecież kraju nagle wzrosła w sposób bardzo poważny. Nie spodziewał się tego nikt. Dla rynku pracy Holandii, jak i dla całej holenderskiej gospodarki, była to jednak świetna wiadomość.

Dynamika holenderskiego rynku pracy

Holenderski rynek pracy jest bardzo specyficzny i pojawienie się na nim dodatkowej grupy osób chętnych do podjęcia praktycznie każdego rodzaju zatrudnienia na niemal każdych warunkach dopuszczanych przez prawo, jest niczym trafienie na nowe złoża ropy. Dynamika holenderskiego rynku pracy jest imponująca, co najlepiej widać poprzez pryzmat firm zajmujących się pośrednictwem w poszukiwaniu pracy dla Holendrów, ale też dla wszystkich imigrantów.

Polskie agencje pracy w ogóle nie nadają się do porównań z ich holenderskimi odpowiednikami. Najlepiej niech zobrazuje to fakt, iż Frits Goldschmeding, założyciel największej agencji pośrednictwa pracy w Holandii, Randstad, jest uznawany za najbogatszą osobę w kraju. W chwili obecnej jest to zdecydowanie największa agencja, która swoją pozycję zawdzięcza stawianiu w dużej mierze na polskich pracowników.

W Holandii oczywiście pojawiają się głosy, iż pracownicy zza granicy zabierają miejsca pracy miejscowym, ale w rzeczywistości tego typu twierdzenia są bardzo dalekie od prawdy. Agencje pracy oferują posiadane przez siebie stanowiska wszystkim i zazwyczaj w pierwszej kolejności korzystają z nich osoby będące na miejscu, co wiąże się zwyczajnie z łatwiejszą logistyką i możliwością podjęcia pracy natychmiast.

Tym niemniej, część osób zawsze pozostaje uprzedzona do imigrantów. Zjawisko to istnieje tylko na poziomie osobistym, nie ma negatywnego przełożenia na żadne realne mechanizmy rekrutacyjne, a w ostatnim czasie pojawiają się nawet działania o charakterze stricte zapobiegawczym, by nawet czyjeś osobiste przekonania nie doprowadziły do dyskryminacji zagranicznych pracowników.

Inicjatywa haskiej rady miejskiej

Chociaż w przeprowadzonym audycie rada miasta Hagi nie stwierdziła żadnych przypadków dyskryminacji zagranicznych pracowników, postanowiono się upewnić, że nie będzie możliwości pojawienia się takiego zjawiska w przyszłości. Osiągnięte zostanie to przez specjalny mechanizm anonimizacji wszystkich dokumentów rekrutacyjnych składanych do urzędów publicznych i jednostek zależnych miasta. Zamazanie danych do narodowości, pochodzeniu i innych podstawowych personaliach, będzie miało miejsce w przypadku wszystkich aplikantów i specjaliści od rekrutacji poznają nazwiska kandydatów do pracy dopiero w momencie, kiedy zostaną dokonane ostateczne wybory.

3 Comments

Dodaj komentarz